Rodzinne geny

 Tytuł: Maria Jolanta Wilczurówna

Autor: Katarzyna Echt

Wydawnictwo: Novae Res, 12.12.2023

Kategoria: literatura obyczajowa

Ilość stron: 212

Moja ocena 8/10


Nikt w Radoliszkach nie zapomniał podziwianego uzdrowiciela, ale
i większość ludzi nie wierzyła w jego powrót. Co by miał robić na prowincji sławny profesor? A przecież nie ma największego znaczenia nazwisko, ale jego wrażliwe serce i doskonale sprawne ręce. Wykorzystując swoje niebywałe umiejętności, Antoni Kosiba czynił prawie cuda. Chromych stawiał na nogi, a ciężko zranionych od śmierci ratował.

Zoni serce szybciej w piersi biło, kiedy zobaczyła, jak Ludzie gratulują, kobiety ocierają łzy z oczu, a chłopy wołają, że teraz jak wrócił znachor, wszystko będzie dobrze. Przecież i matka, i jej nowo narodzone dziecko uratowani zostali.

Sens działań lekarza stał się motywacją dla ludzi, dla których praca
z chorymi męczącą była. Nawet dawny oskarżyciel znachora jakby łagodniał, odnalazł swoje powołanie. Przestały go irytować prostackie maniery pacjentów, zaczął rozumieć powody, dla których prości ludzie tak uwielbiali Wilczura.

Charyzma profesora rozpalała iskrę pasji u młodych ludzi. Jego ukochana córka Marysia postanowiła zostać lekarzem, a upewniła się
w tym, kiedy podniosła na duchu zapłakaną Monikę. Wyglądasz pięknie, jak Madonna z dzieciątkiem – rzuciła przez ramię, wychodząc z sali. Czemu winne było dziecko, lekkomyślnie prawie odrzucone przez rodzicielkę?

Były też i młode niewiasty bez tytułu, posagu i wiedzy, które wolały być nieszanowane i lekceważone, ale niezmęczone.

- Mam nadzieję, że uświadomisz matko, swojej córce, co oznacza uzależnienie od drugiego człowieka.

Czasem takie zniewolenie emocjonalne kończyło się dopiero po śmierci tyrana. Szczególne wyznanie uczyniła szczęśliwa wdowa: Tylko ja znam całą prawdę o moim małżeństwie. Nigdy więcej ten człowiek nie będzie mnie poniżał. Żyłam bez miłości, bez serdecznego słowa, bez pomocy
w trudnych chwilach.

Marysia Wilczurówna przypomniała sytuacje, kiedy potrzebowała słodkiej pociechy: Moja mama powtarzała, że na zmartwienia najlepsze są kremówki i gorąca czekolada. Kiedy zakochany Leszek Czyński po raz drugi został przyjęty jak narzeczony, usłyszał toast: - Za miłość, która wszystko wybaczy – dodał szczęśliwy ojciec.

Wierzyć trzeba, że Miłość ci wszystko wybaczy, nawet przeklęta, okrutna i zła, jak śpiewała Hanka Ordonówna. Niestety znak czasu odbił się mrocznym piętnem na literaturze klasycznej. Parafilia rzuca cień na wzniosłe uczucia. Dobrze się stało, że pani Katarzyna Echt podkreśliła aspekt duchowy pożądania, a nie jedynie fizyczny. Wyższość szlachetnych cech i lotność chwalebnych ambicji dominuje w opowieści
o losach Marysi Wilczurówny. Medycyna na szczęście nie była tylko przywilejem mężczyzn. Wątek sensacyjny wzmocnił koloryt fabuły. Barwna charakterystyka bohaterów jest potężną zaletą powieści, którą Wam polecam. „Maria Jolanta Wilczurówna” to urocza i dynamiczna powieść, której przydał się powiew współczesnej literatury.

Za egzemplarz książki dziękuję bardzo Wydawnictwu Novae Res

Życie i uzdrowienie cudami są.

Tytuł: Śledztwo w sprawie cudów. Poszukiwanie prawdy o najbardziej
         zdumiewających wydarzeniach.

Autor: Adam Blai

Tytuł oryginalny: The Catholic Guide to Miracles.

Tłumaczenie: Agnieszka Rasztawicka-Szponar

Wydawnictwo: Esprit, 6.09.2023

Kategoria: Religie i religioznawstwo

Ilość stron: 224

Moja ocena: 9/10


Czasem rozgoryczeni żalimy się, mówiąc, że starość się nie udała Panu Bogu. A może to my sami stwarzamy stwórcy problemy? Naturalnie niedoskonali pragniemy łatwego życia.

A Bóg Nie mówił o łatwym życiu, nie obiecywał dobrobytu i zadowolenia.

Co robimy, żeby odmienić nas los, bo przecież nie odmłodzimy się fizycznie?

Nie możemy siedzieć i czekać, że otrzymamy niebo, musimy się zmagać i brać udział w dobrej walce.

Kiedy byłem hospitalizowany przez długi okres czasu, spotkałem
w szpitalu osobę niezwykłą. Zawsze miała pogodne spojrzenie, dobroduszny błysk w oku i czas dla pacjentów. Większość ludzi gdziekolwiek zapytanych, czy widzieli Jezusa w spotkanym człowieku, odpowiada, że nie. Ja wtedy dostrzegłem mojego Mistrza w osobie pani Jadzi, salowej.
Kiedyś siedmioletni chłopiec, cudownie wybudzony ze śpiączki, wyznał, że z pewnej odległości zobaczył przy swoim łóżku pochylonego zakonnika. Sprowadzony siłą modlitwy, ojciec Pio wyszeptał do jego ucha: Matteo, nie martw się, wkrótce będziesz zdrowy.

Chorzy nie oczekują naszego współczucia, łez i litości. Oni potrzebują wsparcia i zrozumienia. Czują się samotni, znosząc ból. Kto mógł  głębiej zrozumieć ból Chrystusa ukrzyżowanego, niż stygmatycy… Oto wyznanie pewnej współcierpiącej kobiety:

Jezus był taki samotny na krzyżu. Widząc, ilu uczniów go opuściło, czuł, że stracił przyjaciół. To najbardziej go bolało.

Spektakularne cuda takie, jak natychmiastowe i trwałe uzdrowienie, czy lewitowanie, wzbudzały zachwyt i przyrost wiary. Trudno wyobrazić sobie realne egzorcyzmy, które naprawdę się zdarzają.

Nie wolno ulegać oszustom, oszołomom. Oni nie znają naszych doświadczeń, problemów, dolegliwości. Te sekrety wyciągną od nas dzięki sile sugestii. Pokazy fałszywego hipnotyzera mogą budzić fascynację. Kupujcie dzieciom przydatne scrabble, a nie perfidnie podsuwane tablice oujia. Spirytzm, wróżbiarstwo to przesądy, podobne do  innych sztuczek okultystycznych.

Adam Blai jest katolickim eskpertem teologicznym. W swojej książce „Śledztwa w sprawie cudów. Poszukiwanie prawdy o najbardziej zdumiewających wydarzeniach” wyjaśnia wiele sytuacji. Wspomina osoby błogosławione i świętych, którzy wstawiają się za nami u Boga. Ostrzega przed wszelkimi oszustami. Wyjaśnia rolę aniołów i usilne działania demonów. To nie jest książka fabularna, ale też nie zastąpi ona poznawania Katechizmu. Warto umieć oddzielić prawdę wiary od sztuczek manipulantów, którzy mogą doprowadzić do ruiny finansowej
i rodzinnej separacji. Zapewniam was, że 220 stron nie zmęczy czytelników. Poznawajmy świat nie tylko z perspektywy przyziemnej. Gorąco zachęcam do tej lektury.

Za egzemplarz książki dziękuję bardzo Wydawnictwu Esprit

Kamienie na drodze życia.

 Tytuł: Kamienie Świątyni Dawida

Autor: Jacek Dziewiński

Wydawnictwo: Novae Res 28.11.2023

Kategoria: powieść przygodowa

Ilość stron: 270

Moja ocena: 8/10


Idąc przez życie, potykamy się o kamienie. To nie tylko wina naszej nieuwagi. Te przeszkody hartują nas, albo niszczą.

Oskarżenia, obelgi są jak kamienista lawina. Nie można jej zatrzymać. Trzeba chronić serce i głowę. Szorstkości posadzki nie sposób zapomnieć, jeśli ktoś przeżył uwięzienie. Odór strachu i krwi dwunastu skazanych mężczyzn, stłoczonych na osiemnastu metrach kwadratowych przypomina zimne piekło.

Ten, kto wydał werdykt, nie miał honoru, jak król Dawid.

Kimże ja jestem, by kogokolwiek osądzać.

Wydawanie opinii o kimś na podstawie pozorów i domysłów, jest jak bezduszne kamienowanie. Na szczęście młoda kobieta, z lekka nierozważna, mogła uniknąć samosądu. Jej status społeczny powstrzymał ją. Wsłuchała się w cichy głos KAMIENI ŚWIĄTYNI DAWIDA. Posłuchała głosu rozsądku i przepowiedni. Zaczynała zachowywać się jak Kasandra. – Musimy opuścić to miejsce! – krzyczała. Opuszczając coraz bardziej wrogie otoczenie, zostawiła dom i pamiątkę po sobie, rozważnie ukrytą.

Ktoś opuścił ten sam dom, z którego ktoś inny  wyruszył, żeby znaleźć swój cel i przeznaczenie. Na drodze w nieznane odkrywał kolejne kamienie milowe. Już nie Marek, ale Tom, przyznawał się do swojej zalety, która życia mu nie ułatwiała. Należę do tych przeklętych typów, które nie potrafią docenić spokojnego, wygodnego życia, potrzebuję mieć cel, wyzwanie, muszę coś tworzyć. Ostatecznie gdzieś trzeba postawić tę drabinę kariery.

Wyobraźcie sobie, że jesteście spadochroniarzami zrzuconymi
w nieznany obszar.

Jak odnaleźć właściwą ścieżkę do sukcesu, do tajnego ośrodka badań jądrowych?

Najgorsza jest samotność. Spotkani w pubie faceci, Ci zakurzeni, ubrani w łachy, rozczochrani osobnicy stanowią symbol prawdziwego amerykańskiego ducha, nieustający w dążeniu do polepszenia swojego losu, zawsze szukający swojego szczęścia, nigdy się niepoddający
i nietracący nadziei.

Łatwiej jest, kiedy kobieta, wskaże właściwy kierunek i sposób radzenia sobie w życiu.

- Nie marnuj słów, Tom, cisza jest błogosławieństwem.

Słowa to najlepszy sposób na przekazywanie emocji, wprowadzania
w sekrety, ostrzegania przed błędami. Słowa emitowane przez „Kamienie Świątyni Dawida” okazały się niezwykle cenne, o czym przekonuje czytelnika pan Jacek Dziewiński. Do mnie trafił bez problemu. On chyba po prostu wie, o czym pisze. Co prawda jego niektóre, piękne dialogi tracą swoją dynamikę przy swojej rozciągłości. To nie ma wielkiego znaczenia, biorąc pod uwagę umiejętność łączenia oczytania
z muzykalnością.
  Ta powieść bardzo mi się spodobała, ale i tak traktuję ją jako bezbłędnie skierowaną do młodzieży. Starsi czytelnicy odnajdą tu wciąż świeżą w pamięci historię, którą nie wszyscy młodzi ludzie znają wystarczająco. 

Za egzemplarz książki dziękuję bardzo Wydawnictwu Novae Res


Pozorna rzeczywistość.

Tytuł: Jak mogłaś

 Autor: Heidi Perks

Tytuł oryginalny: Now You See Her

Wydawnictwo: Otwarte 2018

Kategoria: thriller 

Ilość stron: 368

Moja ocena:7/10


Szczerość, uczciwość to zalety niedostrzegalne przy pobieżnym kontakcie. Bez nich obietnice są niewiele warte.

Czy ty w ogóle wiesz co to jest prawda?!

Kiedyś przecież młoda kobieta została obdarzona zaszczytnym mianem przyjaciółki… Kiedyś… Ani dawniej, ani teraz nikt bezinteresownie nie narzuca swojej przyjaźni. Zaufanie rodzi się w chwilach wyjątkowych. Możliwość liczenia na czyjąś pomoc ma wymiar niezwykły.

Nie mogę cię nie prosić – szepnęła. – Jeśli mi nie pomożesz, to koniec.

Taka bezpośrednia prośba zobowiązuje do pełnego zaangażowania. Wtedy nic innego powinno się liczyć.

Bezpieczeństwo dziecka to najważniejszy priorytet. Wtedy wszystko powinno być odsunięte w czasie i przestrzeni. Nie tylko mama powinna poświęcić cała uwagę swojemu skarbowi.

Oszałamiający świat zabawek zachwyca każdego, nawet osobę, która unika takich atrakcji.

W obecnych czasach są jeszcze bardzie absorbujące rzeczy. Smartphone jest ograniczeniem rzeczywistości. Trudno przyznać się do tego, i nie działa nawet wtedy obawa przed wytykaniem palcem. Oby nie nadszedł na to czas szczególnie trudny. Rodzice zgubionego dziecka są nieustannie obserwowani.

Współczuła im z całego serca, gdy widziała, jak dziennikarze wdzierają się w ich życie, jak wystawiają ich rodzinę na widok publiczny.

To za dużo, kiedy sami wystawiamy się na obserwację szerokiego grona osób? Czy to tylko lekkomyślność, czy już uzależnienie, kiedy relacjonuje się każdą chwilę, sytuację z własnego życia. Nie wszyscy muszą znać i śledzić każdy post, gest i słowo pozornego twórcy internetowego.

W chwili zagrożenia lęk podsuwa najgorsze wizje.

Widziała swoją córeczkę tak wyraźnie. A przecież ona zniknęła.

Zniknęła jak przyjaźń między kobietami, a przecież autentyczna przyjaźń jest dwustronna. Nie wystarczy odwrócić wspólną fotografię albo rozbić szybkę w ramce fotografii. Z czyich ust padną uzasadnione słowa „Jak mogłaś”.

Pani Heidi Perks opowiedziała o brzemiennym w skutki epizodzie, który zmusza do rewizji dotychczasowego życia. Ta powieść opowiada nie tylko o utraconym zaufaniu, ale i o nieuczciwości bezpiecznie skrywanej. Manipulacja bywa orężem dwusiecznym: przyjmowana jest zagrożeniem, kierowana na innych po prostu rani.

Pani Perks napisała pozornie przeciętny thriller, w którym napisała
o problemach bardzo ważnych. Utracone zaufanie, zrujnowana przyjaźń, uzależnienie, kłamstwa. To nie są zarzuty nie z naszego świata. Gorąco polecam tę niezwykła powieść.

Nie ma dobrego czasu na starość.

Tytuł: Cicha noc

Autor: Jolanta Kosowska

Wydawnictwo: Zaczytani 8.11.2023

Kategoria: literatura obyczajowa 

Ilość stron: 252

Moja ocena: 10/10


Dzisiejszy świat jest bardzo zakłamany i popierniczony.

W naszej rzeczywistości wszystko biegnie swoimi pokrętnymi drogami
w zawrotnym tempie. Próbujemy odnaleźć się we mgle uczuć, w której oślepia nas błysk bezsensu.

Zdrowi ludzie udają chorych. Odegranie roli humorzastej staruszki nawet mnie bawiło – powiedziała starsza pani, prostując się po wstaniu
z wózka inwalidzkiego.

Pensjonariusze domu seniora, przytłoczeni starością i chorobami, tęsknią za najbliższymi.

Nic jej jeszcze nie zobojętniało, tęskni za nim. Targają nią uczucia, których już do końca nie rozumie.

Jak można zrozumieć kobietę, dawniej pozornie zakochaną, która nie ma czasu dla chorego mężczyzny. Taka miłość jest warta garść klejnotów czy  srebrników, wpisanych w angaż?

Każdy ma tylko jedno życie. Nie mam ochoty poświęcić go tobie.

Zbyt młody na bezwład Robert nie potrafił sam stanąć na nogi. A życie jest tak pięknie obiecujące. Jego dziadek też tak uważał. Miał fantazję, wyobraźnię, brawurę. Chciał prosto przeżyć swój czas aż do końca.

Słyszałem, jak mówił kiedyś do mojego dziadka, że chce umrzeć tak, jak żyje, że nie wyobraża sobie umierać w swoim łóżku.

Wszyscy chcą kolejny raz wysłuchać, zaśpiewać „Cichą noc”. Nie ważne, co bardziej lśni: łza w oku czy pierwsza gwiazdka…

Za to blask w oczach i serce wrażliwe pomogły Ewie odnaleźć się
w trudnej pracy. Jak iskra zawirowała wokół pani Rity, która zadziwiająco wyglądała w błękitnej sukience. Bo przecież nie wypada kobiecie, damie zjechać na posiłek w spodniach.

Tak, jeszcze może być wspaniale, kiedy uśmiech losu objawi  się
w drezdeńskim domu starców.

Może być i intrygująco, kiedy weźmiecie do ręki książkę „Cicha noc”. Pani Jolanta Kosowska tak namieszała w moim sercu, że łzę wzruszenia starszego faceta osuszał niespodziewany uśmiech. Zapewne doskonale wiecie, jak smakuje miłość, ale na kolejną lekcję wrażliwości nigdy nie jest za późno. Cała ta powieść jest wytworna i elegancka, jak wieczór
w Semperoper z panią Elke na scenie. Nawet paginy w tej książce są stylowe, starannie dobrane. Dbałość Autorki o piękne szczegóły sprawia, że sny po lekturze „Cichej nocy” nie chcą zniknąć spod powiek po dźwięku budzika. Brawo Maestra Kosowska!

Za egzemplarz książki dziękuję bardzo Wydawnictwu Zaczytani

Szaleństwo zazdrości, władzy i zemsty.

Tytuł: Obrazy tamtych dni

Autorka: Maria Kocot

Premiera wydawnicza: 2.10.2023

Kategoria: powieść historyczna

Ilość stron: 390

Moja ocena: 10/10


Młode osoby wchodzące w życie zazwyczaj buntują się przeciw narzucanym kanonom. Czują się nierozumiani i ograniczani wymaganiami.

Codziennie wypowiadasz więcej zgryźliwych słów niż wartość twojego numeru na nadgarstku.

Wizja świata, do którego się wkracza, wydaje się czymś jedynie słusznym. W opinii przyszłej lekarki, podstawową zasadą wykonywania tego trudnego i szlachetnego zawodu są bezgraniczna sprawiedliwość
i przysięga Hipokratesa. Kariera powinna być celem drugorzędnym. Natalia nie chciała wierzyć w nieuczciwość, dualizm, zakłamanie.

Aleksy z młodego cieszącego się życiem chłopaka, stał się cynicznym
i zamkniętym w sobie zgorzkniałym arystokratą, a jego serce skuł lód.

Budowanie swojego autorytetu nie może być oparte na ludzkiej krzywdzie. Przerażający demon z Auschwitz nie patrzył na niebo. Nie pragnął wolności jak ptaki.

I nie tylko, bo niebieska sikorka z żółtym brzuszkiem z radością suszyła przemoczone piórka z deszczowych pocałunków, a jej przyjaciel wirtuoz skowronek starannie poprawił swoje i cierpliwie stroił głosik do wysokiego vibrato.

A olśniewać urodą, pozycją, nazwiskiem potrafi biegły samiec, kiedy chce osiągnąć cel. Obietnice powinny mieć pokrycie, ale rodowód jest jak błysk w oku. Niezapomniany jak smakołyk, może niespodziewanie utracić swój prymat.

Jeszcze niedawno jadałam kawior i delektowałam się najlepszymi deserami, przygotowanymi przez znamienitych cukierników. A okazało się, że nigdy nie smakowało mi nic tak bardzo  jak ten słodki pączek.

W pewnej życiowej chwili trzeba zamknąć drzwi przeszłości i wkroczyć na most przeznaczenia. Najważniejsza jest podpora, a nie obietnica konstruktora. Nie wiadomo, co czeka człowieka teraz, za chwilę
i w nieokreślonej przyszłości. Obietnica dozgonnej miłości ma wartość nieporównywalną do cierpliwej opieki naprawdę kochającego mężczyzny.

Wydawało mi się, że w życiu przeżyłam już wszystko. Choć to była tylko miłość.

„Obrazy tamtych dni”, zapisane w sercu, zapadną głęboko w pamięć. Historia pięknej i utalentowanej kobiety, jaką opowiedziała pani Maria Kocot, obejmuje dość długi okres w historii Polski. Główna bohaterka,
a zarazem narratorka czuła się znacznie lepiej w lekarskim kitlu niż socjalistycznej garsonce. Autorka przypomniała o najważniejszych zasadach przyświecających w życiu, które czasem bezpodstawnie chowane są w przepastnej kieszeni sumienia. Bezcenna jest świadomość bycia uczciwym Polakiem pamiętającym, że w ukraińskim Starobielsku odbierano życie i godność. Doskonale skonstruowana fabuła jest uporządkowana, bez wrażenia zamętu. Według mnie ta powieść jest najlepsza w dorobku literackim młodej kobiety, świadomej swojego pochodzenia. Piękno opisanych miejsc zachwyca w porównaniu z obrazem brytana łaszącego się do nóg nowej przyjaciółki. To jest specyficzna forma poezji, godna fragmentów otwierających części powieści. Ta wyborna powieść pozostaje w pamięci i powidokach, wracających po lekturze. Gorąco ją polecam, dając najwyższą notę.

Za egzemlaprz książki z dedykacją dziękuję bardzo pani Marii Kocot 

 

Sny spełniające marzenia

Tytuł: Spotkamy się we śnie

Autorki: Jolanta Kosowska, Marta Jednachowska

Wydawnictwo: Novae Res 20.10.2023

Kategoria: literatura piękna \ romans

Ilość stron: 398

Moja ocena: 10\10


Między jawą i snami rodzą się oczekiwania. Wirują w umyśle jak motyle zwiastujące przyjemność. Łaskoczą zmysły, wzbogacają kolory. Wciąż nowe marzenia usuwają w cień niespełnioną nadzieję, obawy, rozczarowania. Ręka kiedyś pomocna, zaciska się w geście protestu. Niespodziewanie pojawiają się wątpliwości.

Był kimś, kto intrygował i fascynował mnie coraz bardziej. Kimś, kto drażnił, rozbudzał uśpione marzenia, moje tajemnice.

Kiedy w sypialni wieje chłodem, a odwrócone plecy są nieprzytulne, sny pokazują nową drogę. Drogę zadziwiającą swoją niezwykłością. Nieziemska katedra wali się w gruzy jak rodzinny dom, w którym brakuje zrozumienia. Błędne światełko nadziei tworzy życiowe złudzenia.

Gdzieś w pamięci kołatała mi się przestroga, że nie należy iść w kierunku światła, że nie każde światło jest dobre.

Kiedy dreszcze, zbyt realne we śnie, drażnią psychikę, najmniejszy przykry incydent odbiera nadzieję. W mroku czai się przerażający stwór, podobny do najbliższej osoby.

Obudziłam się zlana potem, kiedy postać mojej matki zamieniła się
w ogromnego nietoperza, który leciał w moją stronę, wydając przeraźliwe dźwięki.

Sny nie dają ukojenia. Wytchnienie jest nierealne, a przyszłość autorki książek jest niepewna. Nie wystarczy zainwestować w promocję. Tomek wspiera swoim doświadczeniem. Trzeba uwierzyć w siebie. Oliwka była przekonana, że wszystko w życiu jest realne dzięki wsparciu Czarka. Nagle okazało się, że tylko przybysz znikąd potrafi zrobić rzecz nieprawdopodobną.

Nie była Mironem, który groźnego lwa potrafił zmienić w kociątko.

Wszelkie wysiłki mogą okazać się nie dość owocne, kiedy niedomówienia stają się codziennością.

Niewyartykułowane problemy nie znikają, gromadzą się i namnażają, żeby w przyszłości stać się ścianą oddzielającą dwoje ludzi.

Kiedy świadome sny przenikają przez kurtynę niewiary, w życiu może pojawić się ktoś, kto tworzy piękną iluzję. Miron wydają się być na wyciągnięcie ręki, a cuda czasem się zdarzają.

Czy my kiedyś „Spotkamy się we śnie” z osobą najbardziej kochaną?
W takie spotkanie wierzą też mama i córka – Jolanta Kosowska i Marta Jednachowska. W sensorycznych snach, w bajecznych miejscach pojawiają się ludzie i stwory, które przeważnie nie budzą lęku. Przejście na drugą stronę magicznego lustra jest jak wkroczenie w inny świat. Tam wszystko jest możliwe. Powieść napisana przez Autorki zachwyca nastrojem, urzeka wrażliwością. Pozornie częściowo nierealna fabuła jest nasycona emocjami. Fantastyczna symbolika czasem przywodzi na myśl trudną rzeczywistość. Na wyciągnięcie ręki jest… kolejna, choć wyjątkowa powieść. Teraz nawet sny mają swoją piękną zaskakującą wymowę.

Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Novae Res