Tytuł: Józef, cieśla z Nazaretu.
Autor: Giovanna Ferrante

Tłumaczenie: Joanna Dyga
Wydawnictwo: Wydawnictwo Sióstr Loretanek Warszawa 2012
Kategoria: hagiografia
Ocena: 10/10


Prosty człowiek, zwykły cieśla. O takich skromnych ludziach mówi i pisze się niewiele.
A przecież żył, pracował, kochał i wierzył z pasją. Będąc młodym mężczyzną cieszył się drobiazgami, otaczającą go przyrodą. Znacie Go na pewno. To „Józef, cieśla
z Nazaretu”.


Zawsze był gotów wykonać kolejną rzecz, o którą poprosiła go ukochana kobieta. Wszystko było proste do chwili, kiedy dowiedział się, że Bóg obdarzy go synem. Zaskoczony pytał: Jak to? Przecież to niemożliwe. Chociaż dlaczego nie…? Zaufanie, miłość, otwartość wzięły górę nad rozsądkiem.


Giovanna Ferrante w pięknym sposób opowiedziała o życiu człowieka oddanego rodzinie. Oczekując śmierci wspominał przeszłość, w której troski przeplatały się z radościami. Beztroski śmiech dziecka, radość z niespodziewanych gości, spokojne oblicze kochanej żony. Takie obrazy przysłaniają smutne wspomnienia przepełnione lękiem, troską
i niepewnością.


Czytając tę książkę miałem wrażenie, że od bardziej osobistej strony poznaję człowieka,
w pewnej mierze znajomego od dawna. Józef nie oczekiwał nic w zamian za swój dar serca. Po prostu był ojcem potrzebnym małemu chłopcu. Świętość i miłość były najcenniejszymi nagrodami dla niego.


Polecam wszystkim tę napisaną współczesnym językiem książkę, która trafia prosto do serca. Warto dawać siebie innym, a na starość poczuć się spełnionym.  



Tytuł: Balerina. Życie w tańcu
Autor: Misty Copeland
Tłumaczenie: Małgorzata Maruszkin
Wydawnictwo: Wielka Litera 2014
Kategoria: autobiografia
Ocena: 10/10

Balerina elegancko i perfekcyjnie wykonująca w tańcu jetés skoki i fouettes obroty, by po locie delikatnie opaść i osiąść na scenie w ballon. Oszałamiające figury i układy baletowe są efektami ciężkiej pracy artystów. Od nas, widzów, nie wymaga to wysiłku. Wiele razy podziwiałem przedstawienia prezentowane przez najlepsze teatry polskie i światowe. Bogactwo inscenizacji z idealnie dopracowaną choreografią w przeróżnych kostiumach: samych trykotach, klasycznych strojach a nawet kreacjach pozornie utrudniających ruchy. Coś wspaniałego!
O tej trudnej miłości do sztuki opowiedziała niezmiernie utalentowana ciemnoskóra Misty Copeland w swojej autobiografii „Balerina Życiu w tańcu”.
Bardzo wrażliwa, a jednocześnie nieśmiała i… naiwna młoda kobieta wspomina swoje trudne dzieciństwo i młodość. Stopniowo rozwijający się talent dostrzegli ludzie wspierający i sponsorujący ją. Kochająca muzykę Misty potrafiła wyeksponować swoje umiejętności, wyobraźnię, silne i elastyczne ciało dążąc na szczyty mistrzostwa.
Trzeba wiedzieć, jak własnym ciałem ozdobić każdą postać i każdą historię.
Słodycz aplauzu widzów i uznanie artystów przez całe życie gasiła gorycz rasistów krytykujących jej karnację. Występowała na światowych scenach. Tak jak wszyscy nie chciała być jedynie tańczącą statystką i marzyła o partiach solowych i najlepszych duetach.
Czy zatryumfuję, jako Ognisty Ptak? Czy może będę przypominać Giselle, która umiera ze złamanym sercem?
Wyjątkowym i niezapomnianym przeżyciem były dla niej udział w teledysku Prince’a i późniejsze występy z nim. Zrodziła się z tego wspaniała przyjaźń.
W szalonej, barwnej atmosferze Nowego Jorku na początku XXI wieku odnalazła miłość, odnowiła rodzinne więzy i osiągnęła sukces.
Nie trzeba być miłośnikiem muzyki i baletu, żeby dać się zauroczyć jej wspomnieniom. Gorąco polecam te książkę wszystkim bez względu na wiek, płeć i narodowość.   
Balerina elegancko i perfekcyjnie wykonująca w tańcu jetés skoki i fouettes obroty, by po locie delikatnie opaść i osiąść na scenie w ballon. Oszałamiające figury i układy baletowe są efektami ciężkiej pracy artystów. Od nas, widzów, nie wymaga to wysiłku. Wiele razy podziwiałem przedstawienia prezentowane przez najlepsze teatry polskie i światowe. Bogactwo inscenizacji z idealnie dopracowaną choreografią w przeróżnych kostiumach: samych trykotach, klasycznych strojach a nawet kreacjach pozornie utrudniających ruchy. Coś wspaniałego!
O tej trudnej miłości do sztuki opowiedziała niezmiernie utalentowana ciemnoskóra Misty Copeland w swojej autobiografii „Balerina Życiu w tańcu”.
Bardzo wrażliwa, a jednocześnie nieśmiała i… naiwna młoda kobieta wspomina swoje trudne dzieciństwo i młodość. Stopniowo rozwijający się talent dostrzegli ludzie wspierający i sponsorujący ją. Kochająca muzykę Misty potrafiła wyeksponować swoje umiejętności, wyobraźnię, silne i elastyczne ciało dążąc na szczyty mistrzostwa.
Trzeba wiedzieć, jak własnym ciałem ozdobić każdą postać i każdą historię.
Słodycz aplauzu widzów i uznanie artystów przez całe życie gasiła gorycz rasistów krytykujących jej karnację. Występowała na światowych scenach. Tak jak wszyscy nie chciała być jedynie tańczącą statystką i marzyła o partiach solowych i najlepszych duetach.
Czy zatryumfuję, jako Ognisty Ptak? Czy może będę przypominać Giselle, która umiera ze złamanym sercem?
Wyjątkowym i niezapomnianym przeżyciem były dla niej udział w teledysku Prince’a i późniejsze występy z nim. Zrodziła się z tego wspaniała przyjaźń.
W szalonej, barwnej atmosferze Nowego Jorku na początku XXI wieku odnalazła miłość, odnowiła rodzinne więzy i osiągnęła sukces.
Nie trzeba być miłośnikiem muzyki i baletu, żeby dać się zauroczyć jej wspomnieniom. Gorąco polecam te książkę wszystkim bez względu na wiek, płeć i narodowość.   
Tytuł: Ekspozycja
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Filia 2017
Kategoria: kryminał
Moja ocena: 8/10


To, co kiedyś było moją pasją, pozostawiło niezatarte wspomnienia oraz miłość i szacunek w sercu. Podejście na Giewont mimo łańcuchów nie jest lubiane przez moje stawy. Pozostaje mi Dolina Pięciu Stawów Polskich. J


Tam, gdzie niebo spotyka się z ziemią, rozpoczęła się wędrówka komisarza Forsta opisana przez Remigiusza Mroza w powieści „Ekspozycja”. Nie wiele brakowało, by ta droga skończyła się w miejscu, gdzie ziemia spotyka się z piekłem, w Czarnym Delfinie.
W podróży w nieznane towarzyszyła mu odważna dziennikarka.


Balansowali na granicy życia i śmierci, niemniej ryzyko się opłaciło.

Artefakty mogą być wykorzystane jako podpis mordercy. Diametralnie inne znaczenie mają dla badaczy poznających tajemnice z końca poprzedniej ery. Rękopisy z Qumran PRAWIDŁOWO zinterpretowane pomagają zapełnić luki wiedzy.


Wraz z nieubłaganie biegnącym czasem zmieniają się moje pasje. Kiedy ograniczyłem moje wędrówki, zacząłem bardziej dogłębnie poznawać i odczytywać karty teologii i historii. Rzeź wołyńska pozostaje w pamięci jako tragiczne wydarzenia. Osobom stojącym na pozycji obserwatorów łatwo jest wybaczać czyjeś winy. Ludzie, którzy doświadczyli na własnym ciele tortur, nie zapominają bólu. Potrafię ich zrozumieć, ale bronić za zbrodnie nie mam zamiaru. Wbrew utartej opinii istnieją miejsca, z których można uciec zachowując życie.

Pan Mróz zyskał moje uznanie, które rosło proporcjonalnie do rozwijającej się fabuły książki. Ta lektura była dla mnie przygodą zapewne dlatego, że nie ryzykowałem życiem. Bardzo ciekawie jest dowiadywać się czegoś w wygodnym fotelu.

Moje zainteresowania wciąż ewoluują. Być może kiedyś poprzestanę  na grze w szachy, ale teraz gorąco polecam tę książkę. Nigdy nie sugerujcie się pobieżną oceną czyjś dokonań.


  

Tytuł: Przyjaciel z szafy.
Autor: A. F. Harrold
Ilustracje: Emily Gravet
Tłumaczenie: Maria Jaszczurowska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie. Premiera wydawnicza 14.04.2018 r.
Kategoria: literatura dla dzieci
Ilość stron:229
Twarda oprawa.
Ocena: 10/10


Odchylam okładkę książki, otwieram wymyślone drzwi do miejsca, gdzie zaprowadziła mnie wyobraźnia. Tu wszystko wydaje się bardziej bajeczne, niezwykłe. To kraina dzieciństwa niezapomniana mimo upływu lat.

W zwykłym domu otoczonym normalnym ogrodem mieszka dziewczynka, która zaprosiła nas do odwiedzin za pośrednictwem A. F. Harrolda. I w tej chwili blednie szary dzień,
a przed nami pojawiają się fantastyczne obrazy innych krain, księżyca.


Tu bez użycia komputera dwoje przyjaciół, Amanda i „Przyjaciel z szafy”, wykorzystują swoje pomysły i przeżywają niezwykłe przygody. Najprostsze i najszybsze rozwiązania problemów okazują się równie skuteczne jak rozcięcie sznurowadeł zamiast rozwiązywania supłów. Przyjaźń polega na tym, aby być zawsze we właściwym miejscu i czasie. Groźne sytuacje mogą zaistnieć, gdy na ulicy wydarzy się nieszczęście, a nawet w ciemnym pokoju podczas awarii oświetlenia. Niestety prawdziwi ludzie potrafią ranić obojętnością
i milczeniem, a wtedy wymyśleni powiernicy stają się coraz mniej widoczni ze wszystkimi szczegółami.


O wyrazistość tych obrazów zadbała Emily Gravet, ilustrując bardzo ciekawymi
i czytelnymi grafikami tę wciągającą książkę adresowaną do młodych czytelników. Pomysłowe ryciny w wielu fragmentach powieści tworzą ciąg wydarzeń równoległy do wartko płynącej akcji. Sensacyjne przygody dorosłym przypomną lekturę takich kultowych pisarzy, jak Ludlum czy King. Nie sposób przerwać czytania nawet wtedy, gdy pojawiają się czarne charaktery.


Autorzy tej książki przywołują również znaczenie bibliotek, gdzie można przypomnieć sobie zapomniane sytuacje i rozpocząć nową przygodę.



W deszczowy dzień nie ma lepszego miejsca niż biblioteka.
Każda książka to przygoda. 

„Przyjaciel z szafy” to odpowiedź na oczekiwania młodych ludzi, którzy potrzebują mocnych wrażeń podczas lektury. Skorzystajmy z każdej okazji, kiedy dzieci zajęte swoimi zabawami dają nam czas na pracę lub relaks. Premiera wydawnicza tej książki będzie miała miejsce już za kilka dni, czyli 18 kwietnia 2018 r.  

Za egzemplarz dziękuję bardzo Wydawnictwu Literackiemu.


Może zainteresuję cię również:
https://krainslowa.blogspot.com/2018/02/tytu-dlaczego-ryby-nie-tona-autor-anne.html
https://krainslowa.blogspot.com/2018/01/tytu-manga-guide.html
https://krainslowa.blogspot.com/2018/03/tytu-zapomniana-historia-nauki-czyli.html
Tytuł: Sekret, którego nie zdradzę.
Autor: Tess Gerritsen
Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Wydawnictwo: Albatros 2017

Ilość stron: 383
Kategoria: thriller
Ocena: 10/10

W trakcie rozmowy szczery człowiek patrzy rozmówcy w oczy. Spojrzeniem można wiele wyrazić. Obserwując gestykulację i mimikę twarzy potrafimy właściwie odebrać przesłanie do nas skierowane. Niestety czasem nie dostrzegamy pewnych faktów lub zła.



Tytuł: Baronówna. Na tropie Wandy Kronenberg - najgroźniejszej polskiej agentki.
Autor: Michał Wójcik
Wydawnictwo: Znak Literanova 2018
Kategoria: Śledztwo dziennikarskie
Ocena: 9/10


Warszawa w czasie II wojny światowej w planach niemieckich została przeznaczona do wyniszczenia i degradacji do roli miasta drugiego rzędu. Okupanci zwalczali Armię Krajową, bolszewicy za wszelką cenę chcieli być dobrze poinformowani. Wytworzył się swoisty bałagan, w którym jak w mętnej wodzie szaleli szpiedzy obserwując się wzajemnie. I nagle w tym chaosie zaistniała Wanda Kronenberg „Baronówna”.




Pan Michał Wójcik porównał ją do linoskoczka balansującego na niebezpiecznej granicy życia. Ja postrzegam ją jako niebezpieczną agentkę, która raczej nie była Czarnym Koniem wywiadów. Jej meldunki łączyły informacje
z refleksjami na poziomie nastolatki. Wytrawny, efektywny szpieg najczęściej ma ustalone poglądy polityczne nawet, jeśli nie jest patriotą. Kronenberżanka była bardzo młodą, atrakcyjną kobietą pochodzącą
z arystokratycznej, kosmopolitycznej rodziny. Być może zafascynowana grą gwiazdy polskiego kina postanowiła odnaleźć się w nowej rzeczywistości. W działalności szpiegowskiej  jej niezawodnym orężem były seksapil i pistolet.


Autor książki postanowił podążyć jej tropem. Na podstawie różnych dokumentów, rozmów przeprowadził rzetelne śledztwo dziennikarskie. Stworzył bardzo klarowny, imponujący opis polskich agentów Podziemia, który mnie szczególnie zainteresował. Mój wielki szacunek wzbudził jeden z dowódców tej organizacji, który powiedział:

Jedynie śmierć może usprawiedliwić niedotrzymanie słowa honoru.
I to jest honorowe wyjście. 

W tej bardzo ciekawej historii zabrakło mi niestety głębszej charakterystyki tytułowej bohaterce, której oczekiwałem. Jest to jedyny minus tej lektury. Wspierając się słownictwem pana Wójcika stwierdzam, że nie szkoda mi tych dupogodzin, które poświęciłem na czytanie „Baronówny”. Bardzo przemyślana okładka przyciąga uwagę.

Polecam tę opowieść mistrzowsko wzbogaconą kilkoma fragmentami fabularyzowanymi. 

Za egzemplarz dziękuję bardzo Wydawnictwu Znak Literanova


Może Cię również zainteresować:
https://krainslowa.blogspot.com/2018/05/tytu-kobieta-ktora-pokocha-marszaek.html
https://krainslowa.blogspot.com/2018/01/tytu-moja-odyseja-autor-adrian-carton.html

Tytuł: Trupia Farma. Nowe śledztwa
Autorzy: Bill Bass, Jon Jefferson
Tłumaczenie: Janusz Ochab
Wydawnictwo: Znak Literanova, premiera wydawnicza 04.04.2018
Kategoria: sensacja/antropologia
Stron: 298
Ocena: 10/10


Kiedy patrzę na odbicie mojej twarzy w lustrze, widzę po prostu zmiany dokonane przez czas. Nigdy nie analizowałem układu moich kości.


Bill Bass współpracując z Jon’em Jefferson’em napisał fascynującą książkę „Trupia Farma. Nowe śledztwa”. Posiadający ogromne doświadczenie antropolog sądowy opowiedział 
o swojej pracy wyjaśniającej szereg tajemnic ukrytych pod ziemią. Wykorzystując kod DNA można wyjaśnić przyczynę śmierci nawet sprzed prawie 50 lat, ale do tego potrzebne są kości. Na podstawie ich układu w czaszce można odtworzyć kształt i rysy twarzy ofiary, ale to już leży w gestii specjalisty trudniącego się sztuką sądową.


Odpowiedni program komputerowy pomaga określić grupę etniczną i obliczyć parametry osoby zamordowanej, ale to jest tylko maszyna. Do pełnej analizy potrzebna jest wrażliwość człowieka poparta jego pracowitością i zdolnościami manualnymi.


Mam duży szacunek dla autora tej książki, który na każdym kroku doceniał umiejętności 
i zaangażowanie swoich współpracowników. Zespół pod jego przewodnictwem rozwiązywał tak sensacyjne problemy, jak nagła śmierć trzech biegnących mężczyzn czy ciał latających w powietrzu. Tajemnicą owiane było zabójstwo młodego prokuratora. Przez ponad 25 lat nie wyjaśniona była przyczyna zgonu kultowego muzyka rock’n’rollowego, który zginął 
w katastrofie samolotowej. Ogromne znaczenie ma nowoczesna technika, dzięki której odnaleziono między innymi zatopiony okręt z ładunkiem 21 ton złota.

Wszystkie doznane przez człowieka urazy pozostawiają ślady na kościach, zamkniętych 
w ciele jak w biodegradowalnym pokrowcu ze skóry i mięśni. Czaszka jest jak metryka, świadectwo genetyczne. Bass i Jefferson rozpoznają pochodzenie człowieka prezentując nawet takie ciekawostki, jak „niebieskie dziąsła”, o których wcześniej nie słyszałem.

Nie ukrywam, że na początku lektury tej książki odczuwałem lekkie mrowienie na karku. Kończąc czytanie nie miałem już tego wrażenia, ponieważ „Trupia Farma. Nowe śledztwa” wzbudzała jednie moje bardzo duże zainteresowanie. Znaleźć można tu wiele sensacji, arcyciekawych wyjaśnień, rozwiązanych zagadek. Przeczytajcie ją koniecznie. Ja mam nadzieję na trzecią w tym cyklu książkę.   


Za egzemplarz dziękuję bardzo wydawnictwu Znak Literanova