Tworzenie to wolność ducha.

Tytuł: Wolność w łupinie orzecha.   
Autor: Ludmiła Murawska-Peju
Wydawnictwo: Czarna Owca 2020
Kategoria: wspomnienia
Ilość stron: 256
Moja ocena: 8/10

Barwne, subtelne detale ożywiają mroczne otoczenie. Koncentrują na sobie spojrzenia nie tylko widzów, ale też zabieganych przechodniów. To nie muszą być piękne klejnoty.

Dlaczego cebule mogły zachwycać,
a brylanty na fotografiach strzelające chudymi promieniami – nie.

Jasne dłonie na tle ciemnego ubrania przyciągają uwagę na równi
z niepokojącym spojrzeniem sportretowanej osoby. Barwna poręcz na tle fioletowych cieni mrocznej klatki schodowej zdaje się prowadzić nas
w głąb obrazu. Czy to mroczne wnętrze ma swój zapach, charakterystyczną woń niekoniecznie przyjemną? Perfumy, kwiaty, nędza czy spalenizna –  mają swoje zapachy. Dostrzegać je potrafią wszyscy, ale szczególnie wrażliwi ludzie zapamiętują te drobiazgi.

Cudowne malujące dziecko, Ludka Murawska wąchała obrazy i lekkimi dotknięciami utrwalała to na płótnie. Biedne dziecko myślało, że oczaruje swoimi akwarelami urzędnika w ministerstwie.

To była rozmowa w Radzie Państwa, gdy powiedział mi z wściekłością: „Ty nie tylko nie masz prawa do mieszkania w Warszawie, ty to w ogóle nie masz prawa do życia”.

Był czas, kiedy na rabatkach kwitły kartofle. Były dni i noce spędzane
w bydlęcych wagonach jadących do obozów koncentracyjnych. Między mną a światem za oknem – przepaść. Trzeba było znieść wiele upokorzeń
i cierpienia, żeby znów zachwycić się kwiatem w szklance z wodą. Wzięłam do ręki pędzle. Malowanie przywracało mnie życiu.

Nadszedł czas, że młoda utalentowana artystka Ludmiła Murawska-Péju posłuchała przyjaciół i wystąpiła na scenie minimalistycznego teatru. Kleopatra, Ofelia, Lady Makbet to jedynie wybrane role autorki książki „Wolność w łupinie orzecha”. Przez lata spisywała swoje wspomnienia kobieta, która potrafiła żyć od nowa. Nie rozdrapywała starych ran i żyła napędzana ciekawością świata i nowymi wyzwaniami. Autorka tej książki wzbudziła moje głębokie uznanie obroną człowieka, za którym ciągnęła się zła opinia. Odważyła się skrytykować reżysera teatralnego uznawanego za prekursora awangardy scenicznej. Trzeba mieć własne, ugruntowane opinie, klasę i styl, żeby budzić szacunek w wyjątkowo trudnych czasach. Warto spróbować poznać tę kobietę otwartą na sztukę i ludzi.

Za egzemplarz książki dziękuję bardzo Wydawnictwu Czarna Owca

BZR. Bolesne zrozumienie rzeczywistości.

Tytuł: Krew za krew   
Autor: Victoria Selman 
Tytuł oryginalny: Blood for Blood
Tłumaczenie: Dorota Pomadowska
Wydawnictwo: Czarna Owca 2020
Kategoria: thriller / kryminał
Ilość stron: 432
Moja ocena: 9/10

Sens i głębia rozmowy polega na wzajemnym wsłuchaniu się i odbieraniu niewerbalnych komunikatów. Nie wszystko jest prawdą, ale oczy są lustrem duszy.

Goethe dobrze to nazwał: „Zachowanie jest lustrem, w którym każdy pokazuje, kim jest”.

To jedno spojrzenie w oczy może okazać się ostatnim. W tłumie,
w zatłoczonym wagonie kolejki miejskiej teoretycznie każdy jest zatopiony w swoim świecie. Większość ludzi nie przeczuwa tragedii, która wkrótce nastąpi. Na niewielkiej przestrzeni profilerka może spotkać zbrodniarza, matka – syna, mściciel – anioła.
Kiedy nastąpi ostanie spotkanie, być może pojawi się tylko wizja.

Widzi, jak nachyla się nad ciałem grzesznika, dostrzega zarys jego postaci, jasny i mglisty, aureolę nad jego głową. Jednorożec parska
i galopem przebiega obok.

„Krew za krew”, cierpienie za cierpienie. Czy na wszystko musi przyjść czas? Bolesne obrazy z dzieciństwa burzą krew. Kiedy żal rozpala serce, na chwilę rozbłyska światło, a potem Na chwilę zapada ciemność, po czym wspomnienie odpływa.

Pani Victoria Selman opowiedziała historię jednego śledztwa, w którym pomogła Ziba MacKenzie. Poszukiwany przez nią zbrodniarz pojawiał się tak blisko, że na karku czułem… mrowienie. Na szczęście tylko tyle, bo przecież czytałem powieść „Krew za krew”. Ta książka jest wyjątkowa.
W tym kryminale nie ma przesadnie wielu krwawych obrazów. Czytelnika nie drażnią wulgaryzmy, ponieważ wszystkie mocniejsze słowa są wystarczające i niezbędne. Na kartach powieści, które „same się przewracały, znalazłem trochę numerologii, dużą dawkę psychologii i nie przesadnie dużo religii. Wszystko jest wyważone, przemyślane, rozdziały doskonale skonstruowane i krótkie, co daje bardzo dynamiczny efekt. Taki debiut literacki rokuje świetlaną przyszłość.

 Za egzemplarz dziękuję bardzo Wydawnictwu Czarna Owca 




Życie kuriera to pasja, miłość i poświęcenie.

Tytuł: Kurier z Teheranu
Autor: Wojciech Dutka
Wydawnictwo: Lira 2020
Kategoria: powieść historyczna / sensacja
Ilość stron: 544
Moja ocena; 10/10

Wojna nie jest potyczką na drewniane miecze, ani strategiczną grą planszową. Dla taktyków to okazja, żeby zaistnieć i zyskać dominację.

Sokrates miał powiedzieć, że nie jest trudno uniknąć śmierci, znacznie trudniej jest nie popełnić zbrodni.

Zbrodnia popełniana na co dzień to przejście przez kolejne kręgi piekła. Tylko ci najbardziej twardzi przechodzą dalej, bo szczęśliwych tu nie ma. Pragnienie wolności zmusza do wielkich czynów.

Wewnątrz musisz znaleźć wolność, żeby tutaj przetrwać. Musisz odnaleźć wolność w sobie, gdy jesteś tutaj, w karagandyjskim łagrze.

Czy w okupowanej Warszawie, w Gułagu, w salonie ambasady czy nad grobem w Kozielsku trzeba zachować człowieczeństwo. Należy zachowywać się godnie, żeby bez wstydu spojrzeć przed siebie.

Ludzie w sytuacji ekstremalnej wiedzą, że nadeszła ta chwila. Jednak tylko nielicznych stać na to, by popatrzeć śmierci w twarz z odwagą.

Nie tylko żołnierz musi mieć swój honor. Warto zaryzykować, wykazać się odwagą, podjąć wyzwanie i spełnić oczekiwania. Kiedy sytuacja tego wymaga, nie należy uciekać. Od patriotów wymaga się wiele. Łatwo jest się ośmieszyć.

- Ja się z was śmieję! – krzyknął. Elito kawalerzystów! Dumo pułkowników rządzących ojczyzną moją! Kwiecie rycerstwa polskiego, gdzie uciekacie? Dokąd? Wróg jest tuż, nie rozumiecie?!K*y!

Pan Wojciech Dutka w tej części swoje trylogii poprowadził hrabiego Mokrzyckiego z rozbrzmiewającej łoskotem niemieckich butów warszawskiej ulicy na europejskie salony. Kiedy nad głową słychać było nadlatujący samolot a ziemia trzęsła się od wybuchów, oazą spokoju wydawał się rodzinny dom. „Kurier z Teheranu” cudem uniknął strzału
w potylicę, żeby doświadczyć cierpienia tortur na Łubiance. Dotarł na Gibraltar, żeby zacząć nowy etap życia. Jego przemiana z ofiarnego żołnierza i szpiega, w cyngla podziemnej organizacji do dowód przemiany charakteru. W tych nowych warunkach nie ma nic pewnego
i stałego.

Wieczna miłość, wieczne pióro i wieczna ondulacja. A z nich najbardziej wieczne jest pióro.

Właśnie to umiejętnie prowadzone „pióro”, perfekcyjne przygotowanie kanwy opowieści pozwoliło Autorowi napisać porywającą historyczną powieść. „Kuriera z Teheranu” czytałem z zapartym tchem, chociaż już teraz znamy większość faktów historycznych związanych z tym okresem. Obraz przedstawiony przez Pana Dutkę tym jest tym bogatszy, że pojawiają się na nim postacie ze świata, literatury, wojskowości
i polityki. Panie Wojciechu, bardzo dziękuję za sugestie i tą fascynującą powieść. Jest Pan niesamowity.  

„Gambit” to rozgrywka, w której warto zaryzykować.

Tytuł: Gambit   
Autor: Maciej Siembieda
Wydawnictwo: Agora 2019
Kategoria: powieść historyczna / thriller
Ilość stron: 415
Moja ocena: 10/10

Życie niektórych ludzi obfituje w niespodzianki. Przyjemne wydarzenia zapisują się mniej lub bardziej trwale we wspomnieniach. Bardzo głęboko zapadają w pamięć porażki. One są jak walki, potyczki z losem. Przypominają rozgrywki szachowe. Warto jest zaryzykować. Trzeba pójść na całość.

Czasami, żeby osiągnąć cel i zdobyć lepszą pozycję na planszy, z rozmysłem poświęca się pionki, a nawet figury. Kiedyś pojmiesz sens tego manewru. Nazywa się gambit.

W tej grze z reguły biorą udział figury białe i czarne… Nie zawsze to jest tak oczywiste. W życiowej partii kolory się zmieniają. Gdzieś na czarno-białym tle razi wzrok czerwień, a kiedy indziej złoto imponuje niezwykłością.
Kiedy Muszka musiała wybrać się w nową drogę niebezpiecznego życia, brała przykład z ojca i brata. Oni byli patriotami, a nie tylko mówili
o tym. Szli przed siebie jak legioniści.
 Maszeruj albo giń.
Kiedy razem z Rysiem zapragnęli iść razem z miłością w sercach, wierzyli, że zwyciężą i przeżyją. Takie jest prawo młodości.

Bo żyli na niby. Jak turyści w podróży poślubnej dookoła świata, którzy niechcący zabłądzili do krainy zła i wojny.

Zaskoczyły ich zdrada, kłamstwa, cierpienie, ból i śmierć.
Pan Maciej Siembieda opowiedział fascynującą historię, osadzoną
w realiach II Wojny światowej i dotarł do czasów prawie nam współczesnych. Jego powieść „Gambit” określono mianem thrillera, a to po prostu jest rewelacyjna powieść historyczna. Jestem pewien, że nawet czytelnicy dystansujący się do historii mogą ją zrozumieć. Rzeczywiście fabuła tej książki jest sensacyjna, ale takie były losy ludzi tworzących historię. Wielu bohaterów „Gambitu” to postacie autentyczne. Przypomnienie historii to pełna zasługa historyka i dziennikarza, Pana Siembiedy. Biorąc do ręki tę powieść wiedziałem, że jest bardzo dobra, a okazała świetną.

Wojna jest jedną z najgorszych chorób. W tym miejscu i czasie polecam również dowcipną metodę walki z wirusem, tzw. „terapię dwóch kapeluszy”. Zapiszcie sobie tytuł tej powieści, którą trzeba przeczytać. 

„Kimkolwiek jesteś”, nie zaginiesz w sieci.

Tytuł: Kimkolwiek jesteś. Ukryta sieć #2.  
Autor: Jakub Szamałek
Wydawnictwo: WAB 2019
Kategoria: thriller / kryminał
Ilość stron: 446
Moja ocena: 9/10

Ile potrzebujecie czasu, żeby poczuć moc rażenia szokującego filmiku w Internecie? Po jakim czasie zaczynacie odczuwać zainteresowanie, oburzenie, niesmak, szok? Po 30 sekundach? Minucie? Później?

Dwie minuty czterdzieści dwie sekundy, od których jeżył się włos, od których robiło się sucho w ustach, od których mdliło i dzwoniło
w uszach.

Czy jesteśmy w stanie natychmiast zareagować na makabryczną sytuację, oglądaną na chacie? Przecież numer telefonu na policję nie jest zastrzeżony. A może bezpieczniej przypomnieć sobie
o gotowanej wczoraj zupie, która teraz może kipi? Zakleiliście kamerki nad ekranem i wyłączyliście wrażliwość? Nie, wcale nie jestem lepszy od Was. Spoko.

W pewnej firmie nowi pracownicy czytali napis na ścianie:

CO BYŚ ZROBIŁ, GDYBYŚ SIĘ NIE BAŁ? LEPSZE SKOŃCZONE NIŻ IDEALNE, SZCZĘŚCIE SPRZYJA ODWAŻNYM.

O czym korespondowała atrakcyjna camgirl z tajemniczym adoratorem, który płacił za rozmowę, a nie tylko za negliż? Czym zawiniła, że nagle jej sesję przerwał zamaskowany osobnik? Dokąd zaprowadził trop dziennikarkę śledczą, która wraz ze swoim przyjacielem chciała zajrzeć za kurtynę darknetu?

W pamięci ożywają powidoki zbrodni i domysły dotyczące szczegółów. Pistolet wydrukowany w 3D tylko tym różni się od prawdziwej broni, że jest lekki.

Kiedy dziś włączyłem przeglądarkę, odruchowo obejrzałem laptopa. Tak działa siła sugestii. Moją ostrożność aktywował Pan Jakub Szamałek. „Kimkolwiek jesteś”, nie zaginiesz w sieci. Odpowiednie oprogramowanie pozwoli nawet odczytać ruch twoich warg, kiedy mówisz: O, kurczę… Autor uprzedził, że „Cokolwiek wybierzesz” i po jaką kolejną jego książkę sięgniesz, spotkasz Julitę i Janka. Czy będą z nami w następnej odsłonie świata wirtualnego, przeplatającego się z rzeczywistością? Na razie fikcja literacka spotkała się z naszą rzeczywistością. Przed nami wybory 2020.

Macie jeszcze trochę czasu do głosowania. Nie myślcie tylko o rządach
i  epidemii. Koniecznie przeczytajcie o Ukrytej sieci #2. Świat pędzi przed siebie coraz szybciej, a my staramy się nie pozostawać z tyłu. Pan Szamałek sam sobie podnosi poprzeczkę, a ja już czekam na efekt jego pracy. Brawo, Panie Jakubie!   

Pamięć bywa zawodna, a wtedy portfolio jest bezcenne.

Tytuł: Portfolio ocalonych artystów   

Autor: Jullie Orringer
Tytuł oryginalny: The Flight Portfolio
Tłumaczenie: Elżbieta Smoleńska
Wydawnictwo: Czarna Owca 2020
Kategoria: powieść historyczna
Ilość stron: 695
Moja ocena: 8/10


Niesienie pomocy ludziom nie jest pojedynczym gestem, ale świadomie podjętą misją. Im większe ryzyko działań, tym intensywniej krąży w żyłach adrenalina.
Varian Fry to człowiek stworzony do takiej działalności. Jest to kulturalny lingwista i świetny organizator.

Zawsze mu się wydawało, że mając wystarczająco dużo czasu, da radę złamać każdy szyfr, rozplątać każdy węzeł, wyprostować każdy labirynt, poskromić każdą bestię, żeby nie wiem jak podstępną czy jadowitą.

Sam nie zdziałałby wiele bez wsparcia majętnych ludzi zaangażowanych w akcje humanitarne trudno byłoby realizować szczytne plany. Jego współpracownicy wiele ryzykowali organizując wyjazd emigrantów. Nie tylko kolaborujący z faszystami rząd Vichy był problematyczny.

Julie Orringer w swojej powieści „Portfolio ocalonych artystów” przypomniała wiele autentycznych postaci łącznie z głównym bohaterem. Ich dzieła zostały zebrane w jednym zbiorze bardziej wymownym niż nazwiska. Niezwykle barwne i szczegółowe opisy pomogły mi wyobrazić sobie konkretne miejsca, sytuacje, obrazy.

[…] wciąż umieli rozpoznać kilkanaście gwiazdozbiorów. Oriona z napiętym łukiem, Kasjopeję rozciągniętą na skale, ogromnego Wieloryba odsuwającego się od Perseusza i wężową Hydrę gotową zadać cios Rakowi.

Autorka poświęciła wiele uwagi miłosnym przeżyciom Variana. Nie były to uczucia uskrzydlające, ale najwidoczniej Pani Orringer uznała je za atrakcyjne. Wiele osób świadomie wybiera swoją drogę życiową.

Nie chciał się zastanawiać, czy osiągnął to, po co tu przyjechał, czy udało mu się wykonać zadanie pozornie niemożliwe.

„Portfolio…” przeczytałem z dużym zainteresowaniem. Historia opisana przez Panią Orringer nie jest zbyt odległa w czasie, ale inaczej odbiera się ją przez pryzmat sztuki. Specyficzny nastrój Marsylii z jej architektonicznymi  tajemnicami jest wyjątkowym uzupełnieniem tej opowieści. Proponuję niektóre intymne opisy potraktować jako specyficzny erotyk, szczególnie przez czytelników mniej tolerancyjnych.

Tę książkę polecam jako kolejną lekcję historii obejmującej czas
II Wojny Światowej. Warto ją przeczytać i docenić kunszt literacki pisarki.

Dylemat jest szansą na rozwiązanie problemu.

Tytuł: Dylemat
Autor: B.A. Paris
Tytuł oryginalny: The Dilemma
Tłumaczenie: Magdalena Słysz
Wydawnictwo: Albatros 2020
Kategoria: thriller
Ilość stron: 350
Moja ocena: 9/10


Lepsza jest choćby najgorsza prawda? Niedomówienie czy milczenie? Sekret czy bezwzględna szczerość? Wewnętrzna walka czy tchórzostwo? Dylematy większe lub mniejsze to konsekwencje naszej wrażliwości? Prawdopodobnie nie można ich uniknąć trwając w rodzinie.

Razem jesteśmy nie do pobicia. To obietnica czy gwarancja?

A może czasem potrzeba samotności, czasu tylko dla siebie.

Wkładam kask, włączam muzykę i jestem w swoim sekretnym świecie.

Livia i Adam to pozornie szczęśliwe małżeństwo. Na co dzień mają tylko siebie i syndrom „opuszczonego gniazda”. Pragną realizować jakieś plany, marzenia i… ukrywać tajemnice. Nie potrafią pogodzić się
z rodzinnym odrzuceniem, a jednocześnie sami potępiają młodzieńczą swobodę. Czekali na jeden niepowtarzalny wieczór, aby spotkać się
z rodziną i przyjaciółmi. Zabrakło tylko dwóch osób.

Jedna z nich pojawiła się na zdjęciach, filmie, pod powiekami ciężkimi od łez, w lekkim powiewie wiatru… To za mało, gdy w sercu gości niepewność. Dlaczego w najtrudniejszej chwili życia ktoś musi być samotny?

Jak mam żyć ze świadomością, że nie byłem przy niej, gdy najbardziej mnie potrzebowała?

„Dylemat” to kolejna, czwarta powieść B.A. Paris. Jest ona zupełnie inna od wcześniejszych. Czytając tę książkę, nie raz pomyślałem: Chłopie, na co czekasz? Są problemy, których nikt za nas nie rozwiąże. Czy migrena to wystarczająca kamuflaż dla bezradności.

Autorka poruszyła we mnie najdelikatniejsze struny, pisząc
o rodzicielskich uczuciach. Jest żoną i matką, i zapewne dzięki temu tak wnikliwie naświetliła ważne problemy. Ta opowieść napisana jest bez niepotrzebnych ozdobników. Dwuosobowa narracja delikatnie łączy przemyślenia. Już wiem na pewno, że będę czekał na następną książkę Pani Paris. Zaufajcie mi i przeczytajcie ją jak najszybciej.