Tytuł: Paradoks
Autor: Igor Brejdygant
Wydawnictwo: Marginesy 2016
Kategoria: kryminał
Stron: 478

Przechodząc przez park zobaczyłem dwoje starszych ludzi.  Na ich twarzach mijający czas zostawił ślady, ale w oczach wciąż tlił się blask uczucia. Może wspominali dawne czasy, wspólne wyprawy na przykład w piękne i groźne Tatry. 

Czasem na dnie szuflady można znaleźć jakieś zdjęcie.  Z takich fotografii można nawet wyrwać czyjąś twarz, ale w pamięci pozostają człowiek. Zawsze bolesne jest odczucie pustki, kiedy odchodzi ktoś jeszcze przed chwilą był żywy, pulsujący emocjami i energią. 



O takich odsuniętych w zapomnienie ludziach,  wydarzeniach, sytuacjach i niezamkniętych dochodzeniach opowiedział w mistrzowski sposób Igor Brejdygant w „Paradoksie”.  

Główny bohater, komisarz Kaszowski jest osobą kontrowersyjną, skomplikowaną, budzącą sprzeczne uczucia. Przyciąga kobiety swoistym magnetyzmem, ale nie określiłbym tego mianem charyzmy. Ten chwilami szarmancki gbur, kombinator i matacz jest policjantem o bardzo dużym doświadczeniu. Jeden  z przesłuchiwanych przez niego świadków określił go jako gorszego od milicjanta, co wiele znaczy dla ludzi pamiętających tę formację z czasów PRL-u. Współpraca z nim jest przygodą. 



Niezwykle ciekawe i tajemnicze sprawy opisane w tym kryminale tworzą pasjonującą fabułę. Wątki uczuciowe i rodzinne chwilami nawet dominują w treści. Bohaterowie „Paradoksu” to postacie bardzo barwne. 

Pan Brejdygant to autor wręcz stworzony do pisania w tym gatunku literackim  - scenarzysta, pisarz, reżyser i fotograf, który studiował w łódzkiej PWST. Jego dynamiczny styl pisania sprawiał, że śledząc akcję, miałem wrażenie uczestniczenia w opisanych akcjach. Zwraca on ogromna uwagę na grę ciała, gesty i mimikę. 

Ta książka została napisana na podstawie scenariusza do serialu o tym samym tytule, ale znacznie nie przewyższa poziomem film emitowany przed kilku laty w naszej telewizji. Gorąco polecam tę lekturę! 

Gorąco polecam również:
https://krainslowa.blogspot.com/2018/05/tytu-dobra-matka-autor-magorzata-rogala.html
https://krainslowa.blogspot.com/2018/04/tytu-ekspozycja-autor-remigiusz-mroz.html
https://krainslowa.blogspot.com/2018/02/tytu-zaufaj-mi-anno-autor-joanna-opiat.html 
https://krainslowa.blogspot.com/2018/05/tytu-peerel-zza-krat.html
Tytuł: Requiem dla Miasta Aniołów
Autor: Robert Crais
Tłumaczenie:Andrzej Leszczyński
Wydawnictwo: Świat Książki 2007
Stron: 416


Podstawą każdego udanego związku partnerskiego są zaufanie, lojalność. Trudno opanować emocje i działać rozważnie, kiedy w żyłach buzują adrenalina, estrogeny, testosteron. Ludzie narażeni na stres związany z wykonywanym zawodem powinni mieć wyjątkowe predyspozycje oparte na silnych cechach charakteru. Tego wymaga między innymi praca policjanta, detektywa. O takim  środowisku opowiedział Robert Crais w swojej powieści „Requiem dla Miasta Aniołów”.


Dwaj mężczyźni prowadzą agencję detektywistyczną. Jeden z nich ma za sobą mroczną przeszłość mającą źródła w domu rodzinnym, później zahartowaną w pracy policjanta z partnerem łamiącym prawo. Drugi z nich stara się zrozumieć przyjaciela, chronić jego tajemnice, uszanować prywatność. Przeszkodą w tym jest małomówność. Ta niejasna i mętna  historia życia przewija się przez całą treść książki.
Od kandydatów na policjantów wymagane są: odwaga, szybki refleks, brawura, ale też wstyd przed okazywaniem strachu. W życiu prywatnym takie cechy rzutują na bliskość i uczuciową więź, gdzie miłość, wrażliwość, odpowiedzialność i poczucie bezpieczeństwa są bezcenne. 


„Requiem dla Miasta Aniołów” to kryminał, więc jest i wątek zbrodni, zemsty, tajemnicy opisanej w nietypowy sposób. Autor umieścił w swojej powieści kilka „mocnych” scen przemocy; odczucia podczas wstrzykiwania sobie sterydów. Robią duże wrażenie sytuacje, w których alkohol wyzwala skrywane emocje i burzy granice podświadomości. Wszystko to sprawia, że lektura jest wciągająca i angażująca emocjonalnie.

Długo będę pamiętał refleksję jednego z bohaterów na temat rozpadającego się związku. Stwierdził, że jednej osobie niewiele potrzeba, aby wyjść trzaskając drzwiami; osobie porzuconej brakuje dużo, aby przejść przez te drzwi i zawrócić partnera.

Gorąco polecam tę książkę. Sympatycy kryminałów znajdą tu silną dawkę sensacji. Świetnym walorem tej powieści jest wnikliwa analiza różnych czynów oraz portrety psychologiczne bohaterów zarówno pozytywnych, jak i negatywnych.





Gorąco polecam również:
https://krainslowa.blogspot.com/2018/06/tytu-podwojna-cisza-autor-mari.html
https://krainslowa.blogspot.com/2018/05/tytu-siodma-funkcja-jezyka.html
https://krainslowa.blogspot.com/2018/05/tytu-mezczyzna-ktory-goni-swoj-cien.html
https://krainslowa.blogspot.com/2018/04/tytu-sekret-ktorego-nie-zdradze.html#more
https://krainslowa.blogspot.com/2018/01/daniel-suarez-demon.html
 

Tytuł: Pudełko z marzeniami.
Autorzy: Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Filia 2017
Kategoria: beletrystyka
Stron: 329


W małym Miasteczku na rogu ulic Przytulnej i Czarownej można spotkać ludzi podobnych do nas. Jak wszyscy mają swoje radości i problemy. Są wrażliwi, szlachetni, tolerancyjni, a przede wszystkim potrafią okazywać miłość, wdzięczność i bezinteresowność.


Jest tam też restauracja, a w niej na honorowym miejscu „Pudełko z marzeniami”, o którym napisali Magdalena Witkiewicz i Alek Rogoziński. Zanoszone tam precyzyjnie wyrażone prośby bywają równie sumiennie spełniane. Z szukaniem szczęścia jest podobnie, jak z wiarą w Mikołaja – przychodzi do nas, dopóki w niego wierzymy. Próbujemy wyjść na przeciw naszym oczekiwaniom, ale czasem wybieramy niewłaściwą drogę. Jednak najważniejsze jest, żebyśmy nie załamywali rąk, w które możemy wziąć nasz los. Wtedy warto zaufać ludziom.

Zdarza się, że dzieci szybciej dostrzegają realizm sytuacji. Starsza pani w oknie niekoniecznie musi być nieznośna.


Poszukiwany skarb przypomniał mi przedwojenny film. Nasze oczekiwania często nie spełniają oczekiwań, ale tym bardziej mogą zaskoczyć.

W „Pudełku z marzeniami” opisano wiele ciepłych sytuacji, których tak potrzeba nam każdego dnia nawet jeśli udajemy, że nie mamy czasu na sentymenty.  
Ta powieść skrzy się prostym dowcipem. Czytając ją autentycznie wypocząłem. Nie każda książka musi nieść ze sobą głębokie przesłania psychologiczne i filozoficzne.

Polecam tę lekturę na długie wieczory. Niech was zarazi optymizmem, bo wtedy maleją problemy.

Gorąco polecam również:
https://krainslowa.blogspot.com/2018/06/tytu-lesna-polana-autor-katarzyna.html

Tytuł: Manga Guide. Wszechświat.
Autorzy: Kenji Ishikawa, Ki
yoshi Kawabata, Verte Corp.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN SA 2018
Kategoria: komiks / poradnik / astronomia
Stron: 248




- Córeczko, spójrz tam przez okno. Widzisz, jaki piękny i tajemniczy jest Księżyc?
- Zauważyłam go w kilka dni temu, ale wyglądał  trochę inaczej.
- Nie tylko on się zmienia.
- Możesz mi o tym opowiedzieć, Tato?
- Tak, ale już teraz przyniosłem ci książkę „The Manga guide. Wszechświat”,
  którą napisali i zilustrowali Kenji Ishikawa, Kiyoshi Kawabata we współpracy
  z Verte Corp.



Wszechświat obejmujący Księżyc, inne planety i gwiazdy zmienia swój wygląd
i wielkość.  Trudno jest opowiedzieć młodemu człowiekowi o zjawiskach trudnych do wyobrażenia. Autorzy tego przewodnika zrealizowali fantastyczny pomysł na połączenie komiksu i przekazu wiedzy na ten bardzo ciekawy temat.

Nawet patrząc przez okno samolotu nie możemy zobaczyć tak wielkiej odległości, którą można zbadać jedynie metodą triangulacyjną. Zmierzyć i poznać tę międzyplanetarną przestrzeń chcieli tak wybitni naukowcy, jak choćby Eratostenes, Kopernik, Galileusz, Arystoteles. Przekazali nam osiągnięcia w formie sprzecznych  teorii geocentrycznej i heliocentrycznej. Kepler nie tylko spisał swoje prawa, ale też skonstruował teleskop, znacznie różniący się od wcześniejszych modeli.


Bohaterki tej opowieści o wszechświecie, trzy nastolatki postanowiły wystawić sztukę na podstawie starej japońskiej legendy o zbieraczu bambusu. W trakcie przygotowań do tego uległy fascynacji astronautyką. Aby zrealizować swój zamiar, szukały również pomysłu w mitologii Indii, Egiptu, Babilonu i Chin. 


To co dla jednych jest piękną, romantyczną historią, dla innych jest wyłącznie ciekawostką science fiction. Dla osób pragnących ciepła i opalenizny Słońce jest tylko powodem do radości. Naukowcy mają świadomość bardzo wysokiej temperatury emitowanej przez tę gwiazdę. Błękitny Uran albo czerwony i bardzo zimny Mars podsycają naszą ciekawość. Droga Mleczna i czarne dziury kryją w sobie tajemnice wciąż poznawane i intrygujące. Wyobraźnia podsuwa nam najdziwniejsze wizje. Czasem łatwiej jest coś wyliczyć niż narysować. Zaskakujący swoimi zmianami i zaćmieniami Księżyc siłą swojej grawitacji wywołuje przypływy i odpływy mórz.

Łatwiej wyobrazić sobie przemiany zachodzące w galaktykach, kiedy Kepler podsuwa mi wizję łyżwiarki wirującej w tańcu. Analogie między układem ciał we wszechświecie a grą piłkarzy na boisku imponują rozmachem.

Walory tej książki są godne naśladowania przez polskich naukowców i grafików. Manga będąca środkiem komunikacji dla mnie, człowieka wychowanego w innej kulturze i czasach, jest dowodem na imponujący postęp ewaluacji wiedzy. Bardzo przyjemne wizualnie jest połączenie prostego w formie komiksu
i naukowych wyjaśnień pojawiających się zagadnień.  Świetnym pomysłem okazało się wpasowanie schematu układu słonecznego w mapę Japonii.

Jestem pod silnym, pozytywnym wrażeniem formy tego przewodnika. Młody czytelnik łatwiej przyswoi wiedzę zawartą w tym arcyciekawej pozycji wydanej przez Wydawnictwo Naukowe PWN SA. 

Gorąco polecam również:
https://krainslowa.blogspot.com/2018/03/tytu-zapomniana-historia-nauki-czyli.html
Tytuł: Content marketing i social media. Jak przyciągnąć klientów.
Autorzy: 
Barbara Stawarz – García
Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN SA 2018
Kategoria: marketing
Stron: 178



Dobry wieczór! W tej chwili jestem w moim ulubionym mikroświecie, w otoczeniu papierowych książek stojących na półkach regałów. Dysonans stanowi laptop, ale tak jest w czasach kontaktów wirtualnych.

Korzystając z łącza internetowego szukałem dziś potrzebnego mi produktu, który chcę obejrzeć w realnym sklepie i potem kupić online. Z taką ciekawą metodą zakupów, opartą na efekcie ROTOPO, zapoznała mnie Barbara Stawarz – García, autorka książki – poradnika zatytułowanego „Content marketing. Jak przyciągnąć klientów”. 


Opisana tu forma kampanii sprzedaży jest bardziej atrakcyjna poprzez nastawienie firmy na rozmowę z klientem. Ma to szczególne znaczenie w czasach, kiedy nie tylko jest proponowana konkretna marka. Sugerowany jest alternatywny styl życia.  

Dialog, korespondencja są możliwe dzięki pośrednictwu portali społecznościowych. Takie kontakty dają dwustronne skutki. Ja mogę zaplanować konkretny zakup, a producent poznaje moje oczekiwania, zainteresowania, preferencje. Bazując na tym tworzy person, czyli charakterystykę klienta.
Przedstawiciel marki musi być nowatorski, ale nie może robić wszystkiego sam.



Nie czytałem do tej pory wielu publikacji z tej dziedziny wiedzy, ale w pracy pani Stawarz – Garcí nie zmęczył mnie żargon marketingowy, a wręcz zmobilizował do zrozumienia i interpretacji treści.

Kampanie reklamowe dotyczą zarówno jogurtów spod znaku Małego głodu; pobytu w ekskluzywnym instagramowym hotelu; możliwości zrobienia selfie w znanej instytucji kulturalnej czy wynajęcia pokoju Van Gogha. Marketingowcy tworzą mapy empatii, żeby otworzyć się na potrzeby konsumenta.

Konkurencja nie śpi, i skutecznie przyciąga uwagę klienta zapatrzonego w monitor smartfona.
   
Dla dobrze sytuowanego mężczyzny atrakcyjne są oferty samochodów, gadżetów, zegarków czy wysokogatunkowego alkoholu. Tymczasem decyzje o zakupach bardziej praktycznych, eleganckich, wysmakowanych podejmują panie. Jestem ciekawy również waszych opinii i komentarzy.


Przeczytana przeze mnie książka jest bardzo interesująca ze względu na teraźniejszą tematykę. Uważam, że jest ona równie przydatna dla studentów marketingu, jak też dla pracowników firm szukających inspiracji do zmian w swojej pracy. 

Polecam również lekturę:
https://krainslowa.blogspot.com/2018/05/tytu-sprzedaz-bez-sprzedawania.html          
Tytuł: Cisza
Autorzy: Magdalena Wojcik, Rafał Żak

Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN SA 2018
Kategoria: psychologia / antropologia
Stron: 204



Wracając dziś z pracy obserwowałem dość duży ruch. Jestem mieszczuchem
i związany z tym hałas mi nie dokuczył. Po prostu go nie zauważam. Mimo wszystko odczuwam potrzebę ciszy. Najczęściej słucham muzyki i mam wrażenie, że jest jak tkanina spleciona z dźwięków i ciszy, która mnie otula
i pozwala odpocząć.  


O „Ciszy” i naszych reakcjach na nią opowiedzieli w bardzo ciekawy sposób Małgorzata Wojcik i Rafał Żak. Kiedy potrzebuję wyciszyć negatywne emocje, łączę medytację z modlitwą. Są miejsca do tego idealne, gdzie panuje cisza jakby przeleciał anioł. Komfortową byłaby sytuacja wyciszenia za murami klasztoru, gdzie zależnie od wiary można zajrzeć w głąb siebie. W codziennych kontaktach z ludźmi staram się dać rozmówcy czas na milczenie, a wtedy wystarczają mi gesty i mimika. Uczyłem się tego obserwując mimów.

Autorzy tej książki bardzo zręcznie przedstawili różne aspekty ciszy, łącząc różne dziedziny sztuki i sfery życia. Realizm, duchowość i wiedza tworzą bardzo interesującą kombinację. 


Milczenie nie jest jednoznaczne z ciszą, bo ta ma swój czas i znaczenie. Jest cisza przed burzą; inna następuje po kłótni. W tych sytuacjach atmosferę łagodzi muzyka Leonarda Cohena, a czasem nawet Richarda Wagnera, posiadająca swój rytm, natężenie i głośność. A może potrzebna jest „Pożegnalna symfonia” Haydna, po której „reszta jest milczeniem”. Cisza to też forma dyskrecji, kiedy ktoś powierzy nam swój sekret.  Przymuszenie do milczenia może spowodować bardzo silne następstwa włącznie z lękami i halucynacjami, co wykorzystywano w stosunku do więźniów. Owocem wykorzystywania ciszy może być cierpliwość, wytrzymałość i szacunek.

Pani Wojcik i pan Żak staranie przygotowali bibliografię dla czytelników szczególnie zainteresowanych wszystkimi lub wybranymi zagadnieniami.   
Proponowane są miejsca na świecie oferujące wyciszenie. A może po prostu warto w Polsce pojechać do Ciszy i zobaczyć, czy tam jest ona słyszalna. 

Gorąco polecam tę świetną książkę o ciszy opowiedzianą ze swadą i pasją odkrywania. Zarówno słowa, jaki i cisza mają wiele znaczeń. 


Gorąco polecam również:
https://krainslowa.blogspot.com/2018/01/prostota-sia-codziennych-rytuaow.html 
Tytuł: Moja Odyseja
Autor: Adrian Carton de Wiart
Wydawnictwa: Wingert, Bellona

Kategoria: wspomnienia /historia /beletrystyka
Stron: 385


Prawie wszyscy ludzie mają ochotę przeżyć jakąś wielką przygodę, odbyć wspaniałą podróż, poznać niezwykłych ludzi.  Ja też do nich należę i dlatego z nadzieją i dużym zainteresowaniem sięgnąłem po książkę, którą zaliczyłbym do gatunku „płaszcza i szpady”.

Niektóre z opisanych tam scen na długo zapadną mi w pamięć. Podziwiałem fantazję, desperację i pomysłowość oficera, który wykupił w sklepie z zabawkami wszystkie bębenki i piszczałki, aby zagrzać do boju swoich podkomendnych w walce przeciwko Niemcom.




Wiele razy ranny, kontuzjowany Adrian Carton de Wiart zatytułował swoją książkę „Moja Odyseja”. Są to wspomnienia angielskiego żołnierza, generała wywodzącego się z arystokratycznego rodu. Spodziewałem się poznać historię bohatera znającego sztukę wojenną, a przeczytałem lekką, małowartościową opowiastkę Piotrusia Pana w mundurze. Pasjonat szalonych przygód, polowań, przyjemności napisał o takich wybitnych osobowościach, jak Paderewski, Piłsudski, Churchill. Roosvelt, Czang-kaj Szek i inni. Stał na czele brytyjskiej misji wojskowej w Polsce. 
Na szczęście nie był dyplomatą, bo nie widzę w tej roli porywczego ignoranta, dowódcy licznych formacji nie lubiącego i nie potrafiącego czytać mapy. Z żenującą prostotą i naiwnością przyznał, że zawsze brakowało mu pewności siebie. Czerpał z życia przyjemności i był zaskakiwany brutalną rzeczywistością. Krytykował Polaków określając ich jako prostaków; podziwiał Chinki tyko za ich urodę i dominację małżeńską; w Indiach cierpiał z powodu fetoru i hałasu. 



Przeczytałem tę książkę obfitującą w zabawne sytuacje, odpocząłem nad nią.  Generał de Wiart przedstawił się mi jako dobry gawędziarz, który sam siebie porównał do kontuzjowanej primadonny. 
Jeśli macie ochotę na lekką lekturę i niewiele ponad to, przeczytajcie ją. Was ona również nie zmęczy. 

Gorąco polecam również:
https://krainslowa.blogspot.com/2018/05/tytu-kobieta-ktora-pokocha-marszaek.html