Tytuł: Zaczarowany świat
Autor: Bożena Balcerek
Wydawnictwo: Psychoskok 2019
Kategoria: poezja dla dzieci
ILość stron: 56
Moja ocena: 8/10

Świat kolorowy jak mydlane bańki, słodki jak cukrowa wata, radosny jak uśmiech dziecka. "Zaczarowany świat" Bożeny Balcerek.

Przyszła zima, a z nią śnieżek,
Właśnie spadły płatki świeże.


Obok choinki siedzi babcia i robi na drutach. Nie udaje jej się to nadzwyczajnie, bo może okulary ma brudne, jak ten stary bocian na łące. Dzieci zauroczone pięknem bożonarodzeniowego drzewka, marzą
o prezentach. Któreś z nich pobiegło do kuchni , a tam usłyszało stary garnek, który się żali:


Ja nie gryzę, lecz gotuję,
Co mi kucharz przyszykuje.



Taki obraz z pamięci przywołała Pani Bożena Balcerek. Zabawne, krótkie wierszyki o prezentach dla dzieci wywołują uśmiech na twarzy. Spacerując po małym ZOO spotykamy zwierzęta z wielkiego świata. Jest
i czas na chwilę z kolorową matematyką.

Wszystko to opisane w formie wierszyków łatwych do zapamiętania. Nastrój podkreślają śliczne ilustracje. Całość jest po prostu fantastyczna, ale nie fantasy.

Polecam gorąco tę książeczkę prostą w formie i treści, a przez to godną uwagi. Starsi przypomną sobie świat swojego dzieciństwa, a dzieci mogą się zasłuchać w opowieść o tym, co piękne i prawdziwe.

Bardzo dziękuję za egemplarz, który podarowano mi w księgarni PWN.
















Tytuł:Odwet
Autor: Vicent V. Severski
Wydawnictwo: Czarna Owca, pemiera wydawnicza 19.06.2019 r.
Kategoria: sensacja
Ilość stron: 636
Moja ocena: 9/10

W życiu spotykamy różnych ludzi, z których wielu zapominamy. Są jednak osoby, które z różnych powodów  zapamiętujemy. Pamięć ludzka jest cenniejsza od fotografii, bo nie można jej wyretuszować.


Przed laty w starej, cichej wsi nad jeziorem kilkoro ludzi stworzyło grupę określającą się jako Piątka z Lasu. Mieli kilka cech wspólnych, między innymi dyskrecję, pragnienie zrobienia kariery, czuli smak ryzyka.
I jeszcze jedno - pojawili się na stronach najnowszej powieści Vincenta
V. Severskiego "Odwet".
Ktoś z nich postanowił handlować bronią, a to, jak wiadomo, jest branżą specyficzną. Tu nie są przestrzegane normy etyczne; nie ma miejsca na sentymenty, przyjaźń czy litość. Tu obowiązuje jedna zasada - prawa
i pięści.
Inaczej jest w polityce, na którą zdecydował inny bohater tej opowieści. Tworzył nowy wizerunek pokrzywdzonego przez historię bohatera
z nieodłączną laseczką w dłoni. Taki medialny obraz działa sto razy mocniej niż cała pierś medali i gęba pełna ojczyzny... Nie wszyscy akceptowali jego plany, więc zdecydowano o przeprowadzeniu audytu. Jednak podobnie jak w "Fantazji" Disney'a, pojawił się marsz mioteł, które zamiast ładu wywołały powódź. 
To wszystko sprawdzali młodzi, ambitni, bystrzy ludzie pod dowództwem człowieka łączącego wrażliwość, intuicję i perfekcję. Traktował to jak trening pamięci i doskonalenie umiejętności porządkowania faktów,
a właściwie jako samoobronę przed demencją i alzheimerem.


Jak przystało na powieść sensacyjną, kilka osób zamordowano i kogoś porwano. Zdrada w układach damsko-męskich generalnie nikomu by nie przeszkadzała, gdyby osoby zdradzane potrafiły to przyjąć w ciszy
i z pokorą. Jest też to, co nakręca działania i pachnie specyficznie - pieniądze.


W ubiegłym roku czytałem inną powieść Pana Severskiego
i z przyjemnością muszę przyznać, że autor tym razem zaskoczył mnie pozytywnie. Książka napisana jest klarownie i nie musiałem spisywać listy postaci występujących w "Odwecie". Autor posługuje się językiem prawie czystym od wulgaryzmów, które akurat tu nie raziłyby. Wspomnienia tak ciekawych rzeźb Igora Miroraja, obrazu "Ambasadorowie"" Holbeina czy bardzo "mocna" kompozycja "Wenus wśród szmat" Pistoletta, ciekawie wzbogacają i tak już bardzo dobrą powieść.


Gorąco polecam tę powieść, która ukaże się na rynku wydawniczym już 19 czerwca tego roku.


Za egzemplarz książki dziękuję bardzo Wydwnictwu Czarna Owca.

Za możliwość zrobienia zdjęć i wykorzystanie autentycznej broni
jako rekwizytu bardzo dziękuję właścicielowi sklepu Wojskowe.eu
w Łodzi.
Tytuł: Lokatorka
Autor: J P Delaney
Tytuł oryginalny: The Girl Before
Tłumaczenie: Mariusz Gądek
Wydawnictwo: Otwarte 2017 
Kategoria: thriller
Ilość stron: 461
Moja ocen: 8/10

Czy mówi Wam coś adres Folgate Street 1 ? Nie znacie go? Jeszcze nie... To sie wkrótce zmieni



Tam stoi dom niezwykły, perfekcyjny, uporządkowany, bezkompromisowy - jak jego twórca. Wnętrze jest do tego stopnia odcięte od zewnętrznego świata, że czuję się w nim całkowicie bezpieczna. Tam nie zbędnych rzeczy, pamiątek, gratów nikomu niepotrzebnych. To miejsce idealne do tego, żeby narodzić się w nim od nowa. Pod jednym warunkiem, a właściwie setkami warunków, które trzeba spełnić, aby tam zamieszkać.


 Niczego nie musicie się obawiać, ponieważ cały czas będziecie pod kontrolą Gospodarza. On zadba o wasz rozwój, Zatroszczy się
o ciągłą ewaluację. Zada Wam szereg pytań
o życiowe sytuacje dla Was niewyobrażalne. 


Na jakim fundamencie zbudował swój dom? Kto został złożony w ofierze? Ile kobiet, podobnych do siebie, zostało wybranych, aby tam zamieszkać? Czy istnieje zbrodnia doskonała? Czym jest oszustwo perfekcyjne - wymysłem chorej wyobraźni czy zwykłą metoda osiągnięcia wytyczonego celu?

J P Delaney przedstawił mi dwie "Lokatorki", które tam mieszkały. Doświadczyły w życiu tragedii, miłości, pożądania. Próbowały potraw, które będą wywoływały niesmak na samo ich wspomnienie. Czuły się obdarowane czymś więcej niż oryginalnym naszyjnikiem z pereł. Ich ofiarodawca to typ prezentujący zachowania typowe dla narcystycznego socjopaty. Jest nim genialny architekt, egocentryk mściwy, uparty, bezwzględny, perfekcyjny do granic niedopuszczalnych.

Ta powieść poruszyła mną głęboko i wstrząsnęła. Jedna scena chwyciła mnie za gardło, a łza zakręciła się w oku - współczesna pieta. Obraz matki żegnającej maleńkie dziecko pojawi się chyba kiedyś w moim śnie.

Odwiedźcie koniecznie ten tajemniczy, znienawidzony dom na cichej londyńskiej ulicy. A kiedy ktoś niespodziewanie zapuka do waszych drzwi, moze na progu znajdziecie bukiet białych lilii.
  

Tytuł: Hanka Pierwsza powieść o Ordonównie
Autor: Katarzyna Droga
Wydawnictwo: Znak Literanova, premiera wydawnicza 03.06.2019
Kategoria: powieść biograficzna

Ilość stron: 381
Moja ocena: 8/10

Smutne, biedne i szare było życie dziewczyny, która na kuchennej polówce spoglądała co noc przez wąskie okno na lampę świata, Księżyc. Święty Antoni... noce takie są upalne... ty tego nie rozumiesz, ale pomóż mi, proszę!



Szansą dla Marysi Pietrusińskiej, przepraszam - Pietruszyńskiej, stał się angaż do Sfinksa. Wszak to jeden z bardziej znanych warszawskich kabaretów. Tak zaczęła się przemiana skromnej tancerki w sławną Hannę Ordonównę, primadonnę scen polskich. Marzenia miała proste: obfity posiłek, ufundowany przez dyrektora, może "Miraż" - zaczarowane drzwi do innego świata na Nowym Świecie. Czy Na pierwszy znak serce drgnie, kiedy tajemniczy wielbiciel przysyła bukiety róż do garderoby? Kiedy innych uskrzydlała miłość, ją przemieniał dramat. Czy kiedyś zatańczy
z nim tango Destin
ée? Jeszcze nie wiedziała, Jak Trudno i fantastycznie będzie zaśpiewać, zaczynając szeptem od melorecytacji i wznosząc głos w operetkowym śpiewie. To właśnie ona, Ordonka, pierwsza zaczeła interpretować piosenki, co teraz określa się mianem piosenki autorskiej. 

Uzyskała to nieuchwytne teatralne coś, chwilową więź, współodczuwanie ludzi zatopionych w cieniu widowni... i poczuła się doskonale.

Kiedu u jej boku pojawił się hrabia Michał Tyszkiewicz, jeszcze wtedy nikt nie chciał wierzyć w zbliżającą sie wojnę. Czy to możliwe, żeby cały nasz świat rozprysł się tak jak kryształowa karafka? Niestety wkrótce otoczyła ich noc okupacji.



Tak opowiedziała dzieje Ordonówny Katarzyna Doga w "Hance Pierwszej powieści o Ordonównie". Ta prosta książka przypominała życie prostej kobiety, która pragnęła coraz więcej: sławy, majątku, miłości. 50 lat wystarczy, żeby zrobić karierę, ale za mało, żeby zmienić charakter tej kobiety. Autorka opisała jej życie, strząsając ulotny, złoty pył
z  wizerunku gwiazdy estrady, filmy i... reklamy. W pamięci czytelnika pozostanie obraz chorej, kochliwej i ambitnej kobiety. Na stronach powieści pojawiła się plejada artystów, poetów, arystokratów. 


Przeczytajcie koniecznie tę książkę, żeby samemu ocenić osiągnięcia Hanny Ordonówny hrabiny Tyszkiewiczowej.


Za egzemlarz dziękuję bardzo wydawnictwu Znak Literanova

Tytuł: Uśpione królowe
Autor: Hanna Greń
Wydawnictwo: Replika 2017
Kategoria: kryminał
Liczba stron: 448
Moja ocena: 9/10


Oczy odzwierciedlają nastrój, emocje: metalicznie chłodne, uwodzicielsko zielone, zamglone pożądaniem, roziskrzone humorem, ciskające błyskawice. Oczy senne, przerażone i już nieobecne, martwe. Narysowane oczy królika. Oczy załzawione od śmiechu - moje :)



Różne były spojrzenia bohaterów powieści Hanny Greń zatytułowanej "Uśpione królowe". Dwaj dzielni policjanci tropiący Sprzedawcę Snów, spotkali na swojej życiowej drodze dwie utalentowane, piękne przyjaciółki. 

Według mnie jesteś taki... taki strasznie prawy. Nieugięty i nieprzekupny jak Robespierre! Mówisz prawdę nawet wtedy, gdy jest niemile widziana.

Siedząca obok niego kobieta ze swoją nieprzewidywalnością
i skłonnościami do absurdalnych wypowiedzi była jak ożywczy podmuch wiatru.


Takim ludziom łatwiej jest znaleźć miłość niż porozumienie. Wszystkie postacie tej powieści są niezwykle dynamiczne, skore do śmiechu
i inteligentne. Mroczny, żeby nie powiedzieć demoniczny, jest poszukiwany sadystyczny, wielokrotny morderca. Nie może być całkowicie słodko i radośnie, kiedy uwagę zaprząta zbrodniarz. No ale cóż, jest to w końcu kryminał. Okazuje się, że szczęście można znaleźć nawet na skutek wypadku drogowego.


Kobieto, przecież ty promieniejesz! Bije od ciebie takie światło, że możesz naprowadzać siły powietrzne.

Nastrój tej książki jest zbudowany mistrzowsko dzięki kapitalnym dialogom, aluzjom mitologicznym i odniesieniom do do literatury i filmu powszechnie znanych. Dyskretna, elegancka erotyka dodaje smaczku. Fantastyczny humor rozbawiał mnie do łez.

Pisząc o książkach prawie zawsze staram się unikać przytaczania znanych nazwisk. Tym bardziej jestem daleki od porównywania autorów. Teraz złamię tę zasadę.
Pani Greń napisała kryminał zaskakujący swoją brawurą, temperamentem i fenomenalnym dowcipem. Tu zbrodnie są właściwie tłem  dla fabuły. Moim zdaniem autorka jest bardziej błyskotliwa niż inna, już nieżyjąca polska pisarka.

Z kolei Pani Rogala snuje sensacyjną intrygę na kanwie współczesnych problemów. Subtelnie łączy je z przeszłością. Posługując się symboliką mistrzowsko konstruuje akcję. 
Napisałem to celowo, ponieważ obie autorki cenie równie bardzo wysoko i nie potrafię powiedzieć, która z nich tworzy bardziej zgodnie z moimi gustami czytelniczymi.

Jeśli nie przeczytaliście opowieści o "Uśpionych królowych", to zróbcie to jak najszybciej 



    
Tytuł: Zastrzyk śmierci
Autorka: Małgorzata Rogala
Wydawnictwo: Czwarta Strona 2017
Kategoria: kryminał
Ilość stron: 344
Moja ocena: 9/10

Zabrałem dziś ze sobą do kawiarni książkę, o której chcę Wam napisać. Obok laptopa stoi filiżanka aromatycznej kawy i efektownie przygotowany smaczny deser.



Kilka lat temu nie relaksowałbym się w tak przyjemny sposób. Szukałem pracy i z nadzieją wertowałem ogłoszenia pracodawców. Nie wszyscy są
i byli uczciwi, bo przecież każdy dba o swoje interesy. Kiedyś byłoby nie do pomyślenia zatudnienie pracownika bez konkretnej umowy.


Z takimi problemami borykała się Pola, bohater kryminału "Zastrzyk śmierci", napisanego przez Małgorzatę Rogalę. Jeśli nic się w życiu nie układa, to może warto poznać jakąś wróżbę... Karty nie ułożą się w formie poradnika, ale symbole na nich umieszczone mogą nieźle namieszać w głowie. Interpretacja bywa dowolna i nie zawsze trafna. Ich symbole pomagają nam skontaktować się z podświadomością, ale decyzje należą do nas. Realne życie okazuje się bardziej bolesne, kiedy na przykład trzeba skorzystać z "urzędu bezrobocia". Na obraz codzienności czasem nakładają się wspomnienia i w tym tkwi sedno problemu, żeby oddzielić współczesność od przeszłości.



Kiedy w tej powieści zaczęły się pojawiać kolejne ofiary "egzekucji", zacząłem się zastanawiać nad niebanalnym pomysłem Autorki. Pani Rogala w swoich powieściach porusza ważne tematy z życia codziennego. Stąd wzięło się moje moje przekonanie, że wkrótce poznam właściwą przyczynę zbrodni. Nie zawiodłem się. Wątki w tej książce splatają się bardzo ciekawie, jak nici w koronkowej serwecie leżącej na kawiarnianym stoliku. "Zastrzyk śmierci" tylko wydaje się "humanitarny", a ta powieść odsłania oblicza uśponego sumienia
i potrzeby naprawienia błędu. Ludzkie życie nie jest kartą, którą możemy odrzcić lub uznać za nieistotną.


Gorąco polecam te powieść, która potwierdza wybitnee umiejętności Autorki. Życie toczące sie za oknami naszego domu jest ważniejsze dla mnie niż rwetes na nowojorskiej ulicy. Pani Małgorzato, dziękuję za tak zajmującą książkę.

Polecam również:
https://krainslowa.blogspot.com/2018/05/tytu-dobra-matka-autor-magorzata-rogala.html



Tytuł: Déjà vu
Autor: Jolanta Kosowska
Wydawnictwo: Novae Res 2013
Kategoria: powieść obyczajowa
Ilość stron: 304
Moja ocena: 9/10

Przy kawiarnianym stoliku siedzi zamyślona kobieta,
a przed nią stoi filiżanka kawy. Wydaje mi się, ze czuję jeszcze aromat kawy, kwiatów i perfum, a nawet słaby zapach bazylii i zgaszonej świecy. To nie jedyne zapachy, jakie wyczuwamy. Pamiętam zapach alkoholu, choroby i śmierci. Zdziwiony, a może zbyt wyczulony wącham kartki książki Jolanty Kosowskiej. Czy to tylko "Déjà vu", siła sugestii, realizm wspomnień czy rzeczywistość?


Tak działa nastrój przeczytanej książki, oszałamiający obrazami i ożywiany wspomnieniami ludzi, po których zostały pamiątki i dwustronny zegar, w którego części czas się zatrzymał. Kot tęskniący za Anną, która jest piękna i nieosiągalna, przyciągająca i rzucająca na kolana, delikatna i niewinna jak dziecko, a jednocześnie nieposkromiona, tajemnicza, budząca opiekuńcze instynkty... Jest podobna do Wenecji, z której przyjechał Marco jak anioł, który szuka swego miejsca i w tych poszukiwaniach wybrał się na wycieczkę do piekła.O tym , czy można dorównać idealnemu, legendarnemu i wręcz mitycznemu wykładowcy, przekonał się Rafał.

Asystent nie w roli nauczyciela, lecz przewodnika duchowego na drodze zdobywania wiedzy. 

Takim właśnie powinien być człowiek godny miana autorytetu, mentora. Nie wystarczy przekazywać merytoryczną wiedzę, ale trzeba na bazie doświadczeń, empatii kształtować charaktery. W opiece paliatywnej niezmiernie ważne jest podejście do pacjenta, zrozumienie go i niesiona pomoc. Czy można wtedy współczuć, jednocześnie nie angażując się emocjonalnie?

Ludzie odchodzą, a zostają po nich nie przeczytane książki, porzucone figury na szachownicy i wspomnienia, bo nikt do końca nie umiera.

Światem rządzą kontrasty - radość i smutek, dzień i noc, ciepło słonecznych promieni odbite w lagunie i rozpacz.

Pani Kosowska pięknie opisała obraz Wenecji, bogactwo uczuć swoich bohaterów i wspomnienia. Bez nich nie byłoby możliwe déjà vu. Autorka w swojej powieści finezyjnie połączyła teraźniejszość z przeszłością. Od pierwszych stron miałem uczucie wtapiania się w tę opowieść. Ożyły moje osobiste wspomnienia.

Pani Jolancie Kosowskiej dziękuję za wszystkie wspaniałe emocje i cieszę się bardzo, że Pani Jolanta Bryja podarowała mi egzemplarz tej książki.